wtorek, 28 grudnia 2010

Decyzja - update

Od kilku dni nosiłam się z napisaniem tego wpisu.
Jednak odpuściłam sobie i ze względu na okres świąteczny jak i ze względu na fakt, że musiałam sie trochę pozbierać.
Dodatkowo dorwała mnie newralgia międzyżebrowa - albo jak kto woli rwa kulszowa - ktora zyc nie pozwala, a co dopiero się ruszać. Trudno mi było pracować na kompie. Ból nie do wytrzymania. Ale sama jestem sobie winna. Nie wolno dusić w sobie emocji. Lepiej porzucać talerzami.

Ale wracając do meritum. Ostatnio wszystko stanęło na głowie.
Po raz kolejny odbyła się "ostatnia" rozmowa z dyrektorem szkoły. Po raz kolejny na temat wyrzucenia M. ze szkoły. 
Sytuacja z Ośrodkiem pod Krakowem uległa zmianie. Otóż po analizie naszej sytuacji, stwierdzono, że jednak i M. i ja zbyt będziemy cierpieć w trakcie rozłąki. Rozpacz może mieć wpływ na obserwacje i  diagnozę. Dlatego też zaproponowano nam na razie kontakt z terapeuci.ngo.pl
Oni też podobno czynią cuda. A jeśli po obserwacji dzień i noc (o ja pierdziele!) uznają, że tu na miejscu nic się nie da zrobić - zdecydujemy wspólnie o ewentualnym pobycie M. pod Krakowem.
Mam jeszcze 45 dni zaległego urlopu - w razie czego...
Gdy dyrektor zorientował się, że ktoś OBCY ma obserwować M. w szkole. Że nie pozbędzie się tak łatwo M. - rozpoczął po raz kolejny niekończącą się dyskusje.
Dopiero argument, że pracuje w mediach i mogę sytuację nagłośnić uspokoiła atmosferę :)
Zaproponowałam również, że moge znaleźć na stałe opiekunkę wspomagającą M. w ciagu dnia w szkole. Myślałam wcześniej o asystentce niepełnosprawnego - ale w obecnej chwili jest to nie możliwe do załatwienia. W hejkoniku.org.pl jest dłuuuuuuga kolejka. Ale jeśli ktoś może czekać, to polecam. Płatność za ta "usługę" w porównaniu z zatrudnieniem prywatnej opiekunki jest niewielka. Jeszcze jak M. chodził do Lasek - płaciłam Fundacji za wspomaganie asystentki chyba ok. 3 zł za godzinę.
Pan dyrektor jednak najwyraźniej nie lubi "obcych" na swoim terenie i zatrudnił asystentkę wychowawczyni, którą parę dni wcześniej zwolnił. 
Cud się stał. nagłe szkoła przestała mieć problemy. Ciekawe na jak długo.

Nagle nie ma ze szkoła problemów....

Święta. M. jest spokojny. Co prawda na Wigilii na początku źle znosił swojego brata ciotecznego. Potrzebował czasu, żeby się oswoić. Ale wymyśliliśmy wspólnie, że może nagramy płytkę z odgłosami, które wydaje maluszek. W ten sposobem spróbujemy oswoić M. z tak ważnym małym członkiem rodziny. Damy radę :)

Dziś M. mnie wzrusza. Bawi się od rana klockami. Bawi się zabawką z dźwiękami. Pięknie po swojemu melodyzuje to co słyszy. Nie gubi ani tonacji ani ćwierćnuty.
Może muzyka to jednak jest jego nieodkryty talent?
a dzis m. mnie wzrusza... bawi się klockami od rana... bawi sie zabawka z dzwiękami... i pieknie spiewa... po swojemu, ale nie gubiąc ani tonacji... ani ćwierc nuty.... może ta muzyka to jednak jego talent...

A newralgia wróciła, bo poza tym kołowrotkiem prywatnym również kołowrotek służbowy. Martwię się zmianami w pracy. Nie koniecznie korzystnymi dla mnie.
Musze zacząc sobie radzić z emocjami. Muszę! Może jednak potrzebuje psychoterapii?

A dziś z okazji zbliżającego się Nowego Roku, życzę Wam kochani tego co w życiu jest najważniejsze. Wiary też życzę, w to że co nas nie zabije to nas wzmocni. I wiary w to ze wszystko jest po coś. I tego, że od nas zależy wszystko. I pamietajcie - Anioły istnieją i czuwaja nad nami.

Dobrego Nowego Roku! - oby lepszego niż poprzedni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz