niedziela, 24 kwietnia 2011

Odwołane święta

A u mnie święta jakby odwołane.
Stosujemy się do zaleceń terapii. Realizujemy codzienny harmonogram.
Normalna sobota. Obiad, spacer. Nie ma święconki.
Święta tylko czuć w zapachu drożdżowego ciasta, które rośnie w piekarniku.
Nie ma tradycyjnego wariatkowa - pospiechu, żeby z wszystkim zdążyć.
Jutro pewnie też nie będziemy śpieszyć się na wielkanocne śniadanie do mojej mamy.
Raczej pojedziemy na obiad. Tak jak robimy to co niedzielę.

Trochę mi tego brak. Jest to kolejna lekcja pokory.

Ale zadośćuczynieniem jest nieprawdopodobny spokój.

I właśnie spokojnych świat Wam życzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz