sobota, 16 lipca 2011

Melodyzowanie

Kiedy M. był malutki - jeszcze nim został dotknięty autyzmem - musiał więc mieć mniej niż 1,5 roku potrafił bezbłędnie zanucić hymn Polski. Gdy cokolwiek usłyszał - w radio, w domu, na ulicy natychmiast to nucił nie myląc ani nutki po pierwszym usłyszeniu.
Ta umiejętność zniknęła nagle z chwilą pojawienia się autyzmu.

Uwielbia dźwiękowe zabawki. Inne mogłyby nie istnieć. Zazwyczaj przykłada je do ucha.

Gdy jedziemy samochodem, to musi być włączona muzyka. Zazwyczaj puszczam mu CD - bo gdy spodoba mu się jakiś kawałek - a nie mogę go jeszcze raz puścić - może być afera na maksa.

Podobnie jest w domu. cały czas coś musi grać. Ale to coś to nie tylko muzyka akurat. Może być tez TV.

Dziś M. obudził się koło godz. 6 (SYSTEM DZIAŁA!).
Ja jednak potrzebowałam trochę więcej snu. Chciałam odespać te poprzednie noce. No chociaż poleżeć do tej 7:30.
Jednak M. sie strasznie kręcił i wychodził z łóżka.
Zaczęłam mu śpiewać. Nie chciało mi się iść nawet po zabawkę.
Śpiewałam wszystko co przychodziło mi do głowy. Za każdym razem, kiedy powtarzałam drugi raz  melodię -  M. mi wtórował bezbłędnie. Ale z przesunięciem. Tak jak śpiewa się "Pana Jana" :)
Jak fałszowałam - śmiał się do łez...
.
Pomyślałam sobie: Eee już mu to kiedyś śpiewałam. Zapamietał.

A przy obiedzie leciał program Laskowik&Malicki w TV.
 M. śpiewał z telewizornią :)

Może otwiera się dzieciak na swój talent????

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz