wtorek, 23 sierpnia 2011

Co do cholery?

M. był przez ostatnie dwa tygodnie z dziadostwem na obozie rehabilitacyjnym.
Tam codziennie przez prawie trzy godziny spacerował.

Tuż po powrocie w ostatni weekend nie chciał ze mną wyjść na spacer. Rozpłakał się.
Po domu poruszał się na pupie.
Pomyślałam sobie, że miał dwa intensywne tygodnie i może po prostu chce odpocząć w domu. A może też zapomniał jaki jest rozkład mieszkania? Co ja tam mogę wiedzieć co mu w głowie siedzi?

Dałam sobie i jemu na luzzzz...

Dziś obserwowałam go na spacerze z terapeutką. Podobno nie protestował przed wyjściem. Idąc powłóczył lewą nogą. Pozwoliłam mu wymoczyć się w wodzie z solą. Ale gdy wyciągnęłam z wanny - wskoczył mi na ręce i nie pozwolił się postawić na podłodze.
Nie widać aby cokolwiek było obite, spuchnięte czy sine.
Kiedyś już było podobnie. Wtedy przerażona pojechałam na ostry dyżur.
Lekarz jednak stwierdził jedynie, że M,. rośnie bardzo szybko i mogą go boleć kości/stawy.

Nasmarowałam go przed chwilą Altacetem. Dałam leki przeciw bólowe i przeciw zapalne.

Niech śpi. Niech już nic się nie pieprzy. Wszystko szło w dobrym kierunku... Nie może być źle!

%$%%%!!@@#$#$$!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

UPDATE: 23 sierpnia 10:45 - noc przespana. Nie widać, żeby go coś jeszcze bolało. Zdecydowałam, że poobserwuję dzieciaka do środy.  Jeśli nie będzie poprawy do tego czasu - pójdę do lekarza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz