czwartek, 6 września 2012

W odniesieniu do wpisu J.K. Mikke

Wiecie co, ja się normalnie z wściekłości a może niemocy  rozpłakałam przed chwilą...
Jestem mamą niepełnosprawnego dziecka z niewielką szansa na samodzielność.
Dość, że każdy jego dzień to walka.
Dość, że martwię się strasznie i kombinuje jak zagwarantować mu godne życie gdy mnie zabraknie - a nie umieszczenie w jakiejś przechowalni.
To do tego, te ostatnie dni (olimpiada niepełnosprawnych)  - uwidoczniają mi, jak jest wielu ludzi, którzy traktują niepełnosprawnych jak ludzi gorszej kategorii - albo nie ludzi.
Przyzwyczaiłam się już do codziennych dziwnych spojrzeń, kometarzy na ulicy i w sklepie - to już tak nie boli. Bolą słowa ludzi, których rzesze słuchają.

Dotyka mnie to bezpośrednio. Nie ja jestem niepełnosprawna. Ale dotyka przede wszystkim to moje dziecko. A jak moje dziecko to i mnie! Niech mi ktoś powie dlaczego? Kto dał prawo komuś do tego, żeby czuł się lepszy a innych traktował jak gorszych?

Niepełnosprawnych trzeba tępić. Lekceważyć. Zamknąć w domach, w klatkach, w obozach. Ukrywać przed ludzkim wzrokiem. Traktować jak zło konieczne. Przecież są zbyt duży obciążeniem budżetów. Żyją z naszych podatków.


Kur$%#& !!!!

Panie J.K.M. To są często nadludzie.
Myślę, że wielu natychmiast poddałoby się gdyby podczas jedzenia zupy - na tysiąc unoszeń łyżki jedną udało się zjeść.
Wielu poddałoby się, gdyby mieli na coś ochotę - ale nie mogąc powiedzieć - z pokorą piliby ta znienawidzoną herbatę.
Być uzależnionym od innych. To straszne! Ale oni walczą... Oni czują... Im się chce...

Ja nikomu nie życzę aby musiał to przechodzić... Ale tych wszystkich "inteligentnych" palantów na jakiś czas bym sparaliżowała - żeby mózg funkcjonował a ciało nie mogło... może by coś zrozumieli...

Bo słowa na wiatr...
Artykul, ktory mnie tak poruszył poniżej:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz