sobota, 15 grudnia 2012

Przemeblowanie

Tylko tydzień do świąt.
Mnie już dopadł kryzys przedświąteczny.
Wiele powodów do dołowania się. Jednym z nich jest problem prezentów dla dzieciaka - ale o tym jeszcze postaram się napisać w tym tygodniu. Inne to oczywiście permanentny strach o kasę. Mimo, że łapię fuchy.
Może to też wynika z tego, że czuje jakby ta kasa to był tylko mój problem. Utrzymanie dziecka, kredyty, rehabilitacja... to tylko mój problem. Jestem kłębkiem nerwów.
Do tego od kilku tygodni cały czas chodzę przeziębiona. I ten fakt trochę mnie przeraża. Umysł projektuje głupie myśli. Powinnam się otrząsnąć trochę.

Ale nie o tym miałam pisać.
W ostatnim tygodniu jak co miesiąc odwiedził nas terapeuta główny. Dwukrotnie.
Najpierw obserwował M. i jego prace z terapeutką.
Następnie umówił się na spotkanie.
Tematem spotkania była kwestia:
  • samodzielnego ubierania się i rozbierania M.
  • zaburzenia snu
  • poruszania się M. po mieszkaniu na pupie
Pierwsza - to tylko sygnał do rozpoczęcia treningu ubierania i rozbierania - ale już całkowicie bez wspomagania (np. poprzez mówienie, namawianie, dotykanie rąk). Możemy tylko M. podawać odpowiednio ułożone ubranie. 

Druga sprawa to taka, że pojawiły się ostatnio problemy ze snem. Trwaja około 2 tygodni. Właściwie trwały - bo ostatnie trzy noce były już normalne.
Wspólnie ustaliliśmy, że wynika to z tego, że w szkole zmieniła się wychowawczyni M.
Trochę tez zaszkodziły moje nerwy. Ale w 100% problemy zaczęły się przy zmianie nauczycielki.
Martwi mnie to, bo pokazuje jak M. jest podatny na zmiany. A ja o zmianach myślę.

No i ostatnia sprawa - kluczowa.
Obserwujemy od dłuższego czasu, że M. kiedy nie jest o to proszony - bądź asekurowany - to mimo tego, że zna bardzo dobrze rozkład mieszkania i wydawałoby się, że czuje się bezpiecznie - porusza się na pupie.

Można powiedzieć - że albo siedzi przy stole w kuchni - albo siedzi i porusza się na pupie. Blisko ziemi czuje się bezpiecznie. Poza tym nie sięga wyżej niż poziom jego twarzy. Nie korzysta w związku z tym z przedmiotów, którymi powinien być zainteresowany. Nie eksploruje mieszkania.

Dlatego terapeuta zasugerował zmiany najpierw w pokoju M.  Przemeblowanie pokoju M.  Ma się pojawić kącik do pracy przy stole. Poprzestawiać trzeba układ mebli. Maja zniknąć rzeczy, z których rzadko korzysta. Zabawki maja pojawić się powyżej jego poziomu twarzy. Książki, z których ja korzystam - też mają zniknąć z jego pokoju. Nauczyć go trzeba manipulacji radiem (lubi i chce muzyki, to niech sam tym zarządza). Komoda z ubraniami - też musi być przez niego wykorzystywana.
Inaczej mówiąc, wszystko co jest u niego w pokoju - musi być przez niego wykorzystywane.

Dzisiejszy dzień spędziłam na zastosowaniu się do zaleceń.
Zapakowałam 100 litrowy worek zabawek. Wyniosłam i przebrałam książki. Poprzesuwałam meble. W tygodniu pojawi się stół i dwa krzesła.  I niby wszystko jest tak jak ma być.
Ale nie tak jak ja chciałabym.
Nie podoba mi się. Źle się w tym poprzestawianiu czuję.
Ale znów jest tak - że moje widzimisię jest tu najmniej ważne.

M. jest na razie zdziwiony - ale chyba nie w szoku. Czas pokaże.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz