poniedziałek, 31 grudnia 2012

Sylwestrowe pożegnanie

Gdy pisałam życzenia dziś w nocy - nie przypuszczałam, że nas to spotka... Myślałam, że ten zły rok już za nami.

Jeszcze w nocy robiłam mu zdjęcia.
Jeszcze rano krzątał mi się pod nogami.
Za tydzień obchodziłby 5 urodziny.

Kot terapeuta. Maine coon. Kot mojego syna. Kot - usypiacz. Kot - autysta - bo sie dawał mocno ściskać i kochać. Kot - przytulanka. Kot - członek rodziny. Odszedł.

Kapią mi łzy. Nie wiem jak sobie teraz damy radę.

I najgorsze w tym wszystkim jest to, że to M. dotknie.
Po szybkiej rozmowie z psycho - ustaliliśmy, że muszę powiedzieć M., że kot uciekł do innych kotków. Tak jak to robił w lecie na wsi. Ale już nie wróci. I rozmawiać z nim, czy chce podobnego kotka... M. mi kiwa głową na tak. Czy chce małego kotka - kręci głowa na nie.

Kłamstwo - ale dziś nie jest dobry dzień na prawdę. Te strzały...

Te strzały zabiły nam kota. Bo spał sobie. I nagle huknęło. Otworzył oczy. Przestraszył się. Jego serce nie wytrzymało.

Nie mogę dojść do siebie, choć staram się być dzielna przed M.
I co za perfidny los - tak ciagle mówie o tym strzelaniu - że bez sensu...
I śmierć Oskara to taka kropka nad i.

Tylko dlaczego?





16 komentarzy:

  1. Tez mi Go Brak wspanialy Kot

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. bardzo... dziekuje, że jesteś...

      Usuń
  3. Bardzo współczuję... coraz mniej rozumiem ten świat :(

    OdpowiedzUsuń
  4. 1 stycznia 2012 mi też odszedł kotek z wadą serca. Wada serca była wrodzona, ale nie wierzę, że sylwestrowe huki nie miały wpływu na uaktywnienie się jej. Kotek miał nieco ponad rok. Dziś bardzo czujnie patrzę na moją 19-stkę, którą mam pod opieką, jak trzeba uspokajam, towarzyszę i mam nadzieję, że nic złego się nie zdarzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesyłam trochę spokoju dla 19tki :*

      Usuń
  5. Boże... Ryczę po przeczytaniu tych wiadomości...

    OdpowiedzUsuń
  6. Próbuję coś napisać, wesprzeć słowem, ale tak naprawdę wiem, że żadne słowa nie istnieją. Strasznie Wam współczuję, Tobie, synkowi, bo wiem, co to znaczy, co wprowadza do Waszego życia. Ponad 1,5 roku temu straciłam swoją kocią miłość, pierwszą i największą, swojego terapeutę, największy i niemal jedyny sens życia. Również miał 5 lat, zabili go ludzie. To nie jest takie proste, że człowiek po tygodniu staje na nogi i żyje sobie dalej, jak przedtem. Jestem z Wami myślami, współczuję strasznie, strasznie... ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochani, Bardzo Wam wszystkim dziękujemy za wsparcie! Ślemy Wam gorące uściski... Wierzę, że dla wszystkich Was ten rok będzie dobry.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi przykro... Biedne, kochane kociątko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi przykro. Powiem Ci tylko ze oklamywanie dziecka moze sie kiedys skonczyc brakiem zaufania do rodzicow. Bo nie ma nic gorszego niz ukrywanie smierci bliskiej osoby (w tym zwierzaka)...

    3majcie sie. To jest straszne jak cos takiego jak petardy moze odebrac zycie...:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi przykro.

    OdpowiedzUsuń
  11. Biedny kotek i biedny Twój synek. Bardzo wam współczuję.

    OdpowiedzUsuń