sobota, 29 grudnia 2012

Zabawki autysty cz 1 - Nim M. został autystą

Już po świętach.

Miałam napisać przed świętami.

O zabawkach dla niewidomego - autysty w wieku prawie 14 lat.

W skrócie napiszę - nie ma.

To trudne dla wszystkich, którzy chcieliby zadowolić M.

Dla mnie samej to strasznie trudne.

M. potrzebuje tak naprawdę zabawek sensorycznych. Czyli tego co wpływa na słuch, smak, dotyk, węch. Bo o widzeniu dziś możemy zapomnieć - choć intensywne impulsy świetlne dzieciak zauważy. Ale jednocześnie M. jest już nastolatkiem i musi poznawać świat tak jak i jego rówieśnicy. On nie jest opóźniony w rozwoju. Ma podobne potrzeby poznawania świata!
Np. odkrywa swą seksualność. Uczestniczy w poważnych rozmowach dorosłych przy stole. O świecie, o polityce, o religii, o życiu.

Kiedy M. był malutki (do 1,5 r. ż), kiedy jeszcze miał częściowe przyleganie resztek siatkówki - wówczas najważniejsze były zabawki z kontrastami w kolorach, świecące i wszystko to co było błyszczące. Takich zabawek wówczas nie było zbyt dużo na polskim rynku ale wykorzystywaliśmy np. światełka choinkowe – pulsacyjne świecące. Owinięte były wokół łóżeczka. Wszystkie koraliki, łańcuchy – na choinkę – były przydatne. Lustereczka, latarki, węże świetlne.

Zabawki pokazywaliśmy mu na stoliku świetlnym – zrobionym z reklamy świetlnej. Od takiego „neonu” – odkleiliśmy napis reklamowy i powstał stolik. Sama wówczas musiałam się ubierać kontrastowo i bardzo mocno się malować. Nawet przyciemniłam kolor włosów. Często mówiąc do niego dodatkowo latarka podświetlałam swoja twarz.

Żeby zwrócić uwagę np. na to, że jego ręce i nogi się poruszają – przyczepialiśmy kaftaników i śpioszków dzwoneczki.

Wszystko to miało aktywizować pracę jego siatkówki i nerwu wzrokowego. To dla nas był wtedy priorytet i największy problem.

Już wtedy tez zaczęliśmy wprowadzać jakieś zabawki o różnych fakturach. I wydające różne dźwięki – szelest – dzwonienie – przesypywanie się itp. Z tym wydawaniem dźwięków było prosto – bo wystarczyło różnego rodzaju ziarenka wsypywać do plastikowych butelek – zacząwszy od grochu – skończywszy na kaszy czy piasku.

Ale wtedy wszystko było jeszcze proste… Aż M. stracił całkowicie wzrok i aż stał się autystą.

(CDN)

Zabawki autysty cz. 2. - Zdiagnozowano autyzm
Zabawki autysty cz.3 - Jestem niewidomym autystą - nastolatkiem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz