sobota, 23 marca 2013

Same straty - taka karma?

Zostawiłam M. na 15 minut bez nadzoru. Robiłam mu jedzenie, a rozrabiał na wesoło, więc nie byłam w stanie opanować go. Nie miałam ochoty i siły na sprzątanie po jego eksperymentach (wywalał mi wszystko z szafki z sypkimi produktami). Został wysłany do swojego pokoju. 

Zastałam to co widać na poniższym zdjęciu! 

I nie, nie chodzi mi o to, że zabawki są wszędzie. To dobrze, że sa wszedzie, bo oznacza to, że sie bawi i interesuje tym co go otacza.

Chodzi mi o dziurę w prześcieradle. 
Nie mam pojęcia jak on to zrobił. Nowe prześcieradło w sumie. Prane zgodnie z przepisami :). Gdyby kot był w domu, to domyślałabym się, że pazurkami mógł pomóc - ale kota od 3 miesięcy nie ma.

 W ubiegłym tygodniu M. w zabawie i treningu - zamykanie, otwieranie deski sedesowej i spuszczanie wody po prostu ja zbił. Nie, nie gniewam się na niego. Mnie to cieszy i śmieszy - choć trochę po kieszeni poleci.

Wszystko mi się psuje :). Bo jeszcze ekspres do kawy szlag trafił. Zmywarka zaczęła hałasować strasznie a pralka już całkowicie nie chce się domykać...(jeszcze w ubiegłym tygodniu po kilku próbach zaczynała współpracować).  Taka karma? Bywa... życie byłoby nudne...

P.S. Zwróćcie uwagę, że M. wyciąga z szafek głównie zabawki grające... Potrzebny mu asystent do zabawy bardziej wymagajacymi zabawkami...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz